Zapraszamy na wczasy !Augustyna donosi

OW AUGUSTYNA - Jastarnia | Willa AUGUSTYNA - Jastarnia | OW ŻEGLARZ - Jastrzębia Góra
Rezerwacja | Cennik | Dojazd | O Półwyspie | O nas | Sznurki | Teneryfa | Księga Gości
Widok na morze | Pogoda | FAQ | DVD | FotoGaleria | Donosy | Pomoc | Kontakt

***** Donosy prosto z plaży w Jastarni *****

Donosy pochodzą z plaży przed OW Augustyna w Jastarni.
Wiadomości z poprzednich lat znajdziecie w archiwum.
Zdjęcia nie otwierają się? Kliknij tutaj.




Znajdź nas na:

Facebook:
Facebook - Augustyna.pl

Youtube:
Youtube - Kanał Augustyna.pl


Vimeo:
VIMEO - Kanał Augustyna.pl i SurfMedano.com

Donos z dnia 30-11-2010, a dokładniej z godziny 11:24
Dziś ostatni dzień listopada i zarazem tzw. Andrzejki. Pogoda nadal mroźnie-szaro-bura, ale zgodnie z tradycją dzisiejszy wieczór to czas magiczny, czas wróżb i prób przepowiedzenia przyszłości. Jedni w to wierzą, inni nie, ale tak czy inaczej dla jednych i drugich mamy kilka sposobów na spędzenie tego wieczoru.

Lanie Wosku
Roztop wosk w małym naczyniu i lej na wodę przez ucho od klucza. Kształt woskowej figurki powie Ci, co czeka Cię w nadchodzącym roku.

Buty
Ustaw lewe buty wszystkich niezamężnych Pań rzędem w kącie pokoju. Ostatni w kolejce przestawiacie na początek. Właścicielka buta, który pierwszy dotknie czubkiem progu, pierwsza wyjdzie za mąż.

Obieranie jabłka
Obierz jabłko tak, aby powstała jedna obierka. Rzuć nią za siebie przez lewe ramię i odczytaj literę utworzoną przez leżąca na podłodze obierzynę. Na nią zacznie się imię Twojego męża.
Wahadełko
Zawieś pierścionek/obrączkę na czerwonej nitce. Ustaw takie wahadełko nad wazą wodą. Rękę trzymaj nieruchomo i obserwuj obrączkę. Jeśli wahadełko nie poruszy się, upłynie wiele lat, nim spotkasz ukochana osobę, a jeśli się rusza to już niedługo, już niedługo... Im szybciej się rusza, tym krótsze będzie to niedługo.
Wróżba z papieru
Potnij czystą kartkę na trzynaście równych części. Na sześciu z nich napisz swoje marzenia. Teraz wymieszaj dokładnie karteczki, włóż do miski i zalej wodą. Która kartka wypłynie pierwsza, to marzenie sie spełni. Jeśli to będzie pusta kartka - trzeba trochę jeszcze poczekać na spełnienie marzeń.
Magiczny ogień
Pomyśl sobie życzenie i zapal dwie zapałki. Trzymaj je płonącymi łebkami do góry. Jeżeli zapałki będą palić się “ku sobie”, życzenie się spełni w ciągu roku, a jeśli nie – trzeba dłużej poczekać na jego realizację.
Filiżanki
Pod trzema filiżankami schowaj: obrączkę, monetę, listek a czwartą zostaw pustą. Zamień miejscami filiżanki. Wybierz jedna z nich. Jeśli trafisz na obrączkę, czeka cię miłość, listek-ślub, monetę-bogactwo. Gdy wybierzesz pustą filiżankę, nowy rok nie przyniesie zmian.
Szpilka prawdy
Potrzebne jest 7 lub 13 szpilek. Włóż je do kubka, potrząśnij i wysyp na stół przykryty obrusem. Następnie odczytaj, jakie litery zostały utworzone przez rozsypane szpilki.
A. przed Tobą podróż lub przeprowadzka
E. pomyślność w miłości i w pracy, jeśli litera jest odwrócona – przejściowe kłopoty
H. szczęście w miłości, małżeństwo
K. sukces zawodowy
L. uważaj na złodziei, jeżeli litera jest odwrócona – ostrzega przed chorobą lub wypadkiem
M. wyjątkowo korzystna propozycja
N. okres dobrej passy
T. pomoc przyjaciół
W. uwaga na oszustów wokół siebie
V. ktoś będzie chciał cię wykorzystać
X. szczęście sprzyja ci we wszystkim
Książka prawdy
Zadaj sobie pytanie o przyszłość (takie na które odpowiedź brzmi tak lub nie) i otwórz na chybił trafił jakąś książkę i sprawdź numer strony. Jeśli jest dwu- lub trzycyfrowy, dodaj do siebie cyfry, aż uzyskasz jedną cyfrę. Wynik parzysty to “tak”, nieparzysty “nie”.
Włos prawdy
Na wyrwanym z własnej głowy włosie odmierz palcami kolejne litery alfabetu. Jeśli włos jest długi, trzeba powtórzyć liczenie aż do skutku. Litera, która wypadnie na końcu włosa, to inicjał imienia lub nazwiska przyszłego partnera.
Zapałka prawdy
Postaw na stole talerz i wylej na niego z jednej strony kilka kropli mleka, a z drugiej strony kilka kropli atramentu. Po środku trzeba położyć zapaloną zapałkę i patrzeć, w która stronę nachyla się płomień lub zwęglony patyczek zapałki. Mleko oznacza blondyna, atrament bruneta.

Na koniec jeszcze tylko serdeczne życzenia szczęścia dla wszystkich Andrzejów i... udanego wieczoru!

Donos z dnia 30-11-2010, a dokładniej z godziny 10:05
Zimno (-3C) i pochmurno oraz wietrznie, ale właściwie bez śniegu - tak mija nam ta "pierwsza" zima w tym roku na Półwyspie. Najbardziej uciążliwy jest ten wschodni wiatr o sile 5-6 Bf, który przewiewa człowieka momentalnie, ale damy radę. W porównaniu do tego co przeżywa reszta Polski w związku z tym atakiem zimy, to u nas jest jak w raju (zresztą jak zwykle). Zima zaskoczyła tak już nie tylko drogowców, ale chyba samą siebie. W dodatku dziś w nocy będzie naprawdę zimno. Ale to na stałym lądzie, bo u nas najwyżej -7C. Jutro zaś powinno pojawić się słońce, a w weekend zima się skończy.

Donos z dnia 29-11-2010, a dokładniej z godziny 10:04
Miała nadejść i nadeszła - mamy zimę, choć w wersji light. Temperatura -2C, troszkę śniegu dużo chmur oraz wiatru. To właśnie ten wschodni wiatr o sile 5-6 Bf jest najgorszy, bo obniża temperaturę odczuwalną do -15C, a to już jest sporo. Szkoda, że nie ma słońca, ale powinno pojawić się około środy i wtedy tez będzie najzimniej, bo w nocy do -8C. Wraz z następnym tygodniem zima odejdzie, tak szybko jak przyszła, ale nie ma obaw: na pewno jeszcze do nas wróci i to najprawdopodobniej w niezłym stylu.

Donos z dnia 26-11-2010, a dokładniej z godziny 09:14
Za oknem coś jakby jaśniej i nie tak deszczowo, więc chyba idzie zima, bo na wiosnę jeszcze za wcześnie. Czyli zgodnie z odwieczną tradycją jesień przebiegła jak zwykle: zaczęło się cieplutko, później było pięknie, a na koniec w listopadzie po prostu okropnie. Teraz czas na zimę, czyli ujemne temperatury, opady śniegu, ale za to o wiele więcej słońca niż w listopadzie, o czym przekonamy się już dzisiaj.

W zimie, a szczególnie na początku, różnica pomiędzy Półwyspem a resztą kraju będzie się wyrażać przede wszystkim w temperaturach. Otóż otaczający nas Bałtyk o temperaturze w tej chwili około +7C nie dopuści do zbyt gwałtownych i głębokich mrozów. Do tego trzeba trochę czasu. Zresztą zima to chyba wie, przyjdzie pewnie tylko na tydzień, później zrobi sobie przerwę i najprawdopodobniej dopiero w połowie grudnia znów do nas wróci, ale wtedy już na dobre.
Czy będzie taka jak w zeszłym roku? Czy zatoka zamarznie?
Tego oczywiście nie wiadomo, pożyjemy to zobaczymy, choć wielu lokalnych przepowiadaczy pogody skłania się ku teorii o wprawdzie mroźniej, ale krótkiej zimie, czyli zatoka po prostu nie zdąży zamarznąć.

To co wiadomo na pewno, to fakt, że ponury listopad okazał się cieplejszy o +1,47C od średniej wieloletniej. Wydawałoby się że już bardziej ponuro niż ostatnio być nie może, a tu proszę, ciepełko!
Z drugiej strony ostatnie 12 miesięcy okazują się zimniejsze o -0,23C od średniej wieloletniej, więc co się dzieje z tym ociepleniem klimatu...?
Będzie czas się zastanowić w długie zimowe wieczory.

Donos z dnia 24-11-2010, a dokładniej z godziny 09:14
Nic nowego, ciągle pochmurno, ciągle wilgotno i ciągle zimno. Cała nadzieja w tym, że w weekend zrobi się jeszcze zimniej, czyli przyjdzie mróz, który będzie oznaczał panowanie wyżu, a wyż to słońce, a słońce to lepszy humor (o ile samochód z rana zapali)...

Donos z dnia 22-11-2010, a dokładniej z godziny 09:30
Ciągle bez zmian: było, jest i mniej więcej do czwartku będzie pochmurno, wilgotno i od czasu do czasu bardzo wietrznie. Dobra wiadomość jest taka, że te nieprzyjemne jesienne słoty powinny skończyć się pod konie tygodnia, a w zamian otrzymamy pogodę znośniejszą, ale mroźniejszą. Kolejny weekend to ujemne temperatury również w ciągu dnia.

Donos z dnia 19-11-2010, a dokładniej z godziny 09:27
Dziś północną Polską opiekuje się Emilia, czyli niż znad Bałtyku, a na południu kraju rządzi wysoki choć u nas już słaby Stefan, bo tak nazwano ten wyż znad Rosji. Ranek wszędzie przeważnie pochmurny i mglisty, z niewielkimi opadami deszczu lub mżawki na północy i północnym zachodzie, które w ciągu dnia będą słabnąć i zanikać. Na przejaśnienia można liczyć w Polsce centralnej i południowej, przy czym od południowego zachodu znów zacznie się chmurzyć wraz z nasuwaniem się kolejnej strefy frontowej z opadami deszczu, która do wieczora obejmie głównie Śląsk. W górach będzie padał deszcz ze śniegiem i śnieg. Pogoda typowo listopadowa.

A w Jastarni za oknem ciągle bez zmian: jak było pochmurno i wilgotno, tak jest i jeszcze chwile będzie. Na szczęście przynajmniej wiatr nie urywa głowy, a i temperatura jest znośna (+9C). Podobne aury spodziewamy się przez cały weekend, czyli ma być pochmurno, czasem popadać, ale bez silnego wiatru i w miarę ciepło. To zresztą już chyba ostatni taki typowo listopadowy weekend. Za tydzień najprawdopodobniej zagościmy już zimę, ale taka jeszcze nieśmiałą, coś na kształt tej zimy sprzed roku widzianej przez okno pociągu. A poza tym...? A poza tym na naszym wąskim pasku piasku jest bez zmian - cicho, spokojnie, pusto. Pozostał już tylko najtwardszy półwyspowy ludek, czyli sami Kaszubi.
I to właśnie nimi dziś się zajmiemy.

Kaszubi (Kaszëbi) to zachodniosłowiańska grupa etniczna wywodząca się w prostej linii od Pomorzan. Zamieszkuje Pomorze Gdańskie i wschodnią część Pomorza Zachodniego. Pierwszy raz nazwa określająca plemię kaszubskie wystąpiła 19 marca 1238 w dokumencie wystawionym przez papieża Grzegorza IX w tytule książąt zachodniopomorskich dux Slavorum et Cassubia. Obecnie Kaszubi zamieszkują w powiatach województwa pomorskiego: puckim, wejherowskim, kartuskim, lęborskim, bytowskim, kościerskim, północnej części chojnickiego oraz wschodniej części słupskiego. W powiecie lęborskim, bytowskim i słupskim osadnictwo to ma w przeważającej mierze charakter wtórny - po II wojnie światowej Kaszubi zasiedlili tereny swojego pierwotnego osadnictwa po wysiedleniu stamtąd ludności niemieckiej przez władze PRL.
Kaszubi stanowią typową ludność pogranicza, która w ciągu wielu wieków żyła na terytorium zmieniającym przynależność państwową. Wielu z nich uległo germanizacji lub polonizacji, proces ten miał charakter przymusowy lub naturalny. W Narodowym Spisie Powszechnym Ludności z roku 2002 tylko około 5 tysięcy obywateli polskich zadeklarowało narodowość kaszubską. Jest to ok. 1% całej społeczności kaszubskiej. Rzeczpospolita Polska nie uznaje tych deklaracji za wiążące (podobnie w przypadku Ślązaków), stąd Kaszubi nie znaleźli się na oficjalnej liście mniejszości narodowych sporządzonej przez MSWiA.
Z powodu odmienności językowej oraz przywiązania do religii rzymskokatolickiej, które powodowało niechęć Kaszubów do idei komunizmu, byli oni posądzani o separatyzm, tj. chęć oderwania od Polski części jej terytorium. Oskarżenia te nie miały pokrycia w rzeczywistości, ale w okresie PRL służyły antagonizowaniu Kaszubów z pozostałą ludnością Polski i przybierały na sile w okresie kolejnych kryzysów politycznych, np. w 1968 i 1970. Współcześnie nawet najbardziej radykalny nurt w ruchu kaszubskim - narodowy - nie kwestionuje historycznych związków Kaszubów z Polską (choć wielu miało dziadka w Wermachcie, bo zaciąg tam był przymusowy dla Kaszubów, a odmowa kończyła się rozstrzelaniem), zaś swoje postulaty ogranicza do troski o rozwój ojczystego języka, kultury oraz dbałości o własną tradycję historyczną.
Tu dochodzimy do najważniejszej obecnie części kultury kaszubskiej, czyli języka. Język kaszubski to język z grupy zachodniosłowiańskiej języków słowiańskich, którym posługuje się w Polsce na co dzień ponad 50 tys. Kaszubów. O odrębnym języku można mówić już w wieku XIV. Za najstarsze druki kaszubskie uważane są Duchowne Piesnie Dra Marcina Luthera i inszich naboznich męzow Szymona Krofeya z roku 1586, jak i z roku 1643 Michała Pontanusa Mały Catechism Niemiecko Wándalski abo Slowięski.
Obecnie w Polsce istnieje kilkadziesiąt szkół, w których dzieci uczą się kaszubskiego. Od 2005 roku istnieje możliwość zdawania z niego egzaminu maturalnego. W języku kaszubskim wydawane są książki i czasopisma, emitowane są regionalne programy radiowe i telewizyjne. Według ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, istnieje możliwość używania przed organami gminy języka kaszubskiego jako języka pomocniczego i na przykład w Jastarni mamy dlatego dwujęzyczne nazwy ulic.
Wyróżnia się 4 zespoły dialektalne kaszubszczyzny, w ramach których występuje około 50 gwar:
# Dialekt północny (powiat pucki i północna część wejherowskiego)
# Dialekt środkowy (południowa część pow. wejherowskiego i powiat kartuski)
# Dialekt południowo-wschodni (tereny na południe od Kościerzyny)
# Dialekt południowo-zachodni (okolice Borzyszków i Brzeźna Szlacheckiego w pow. chojnickim).
Nawet na samym Półwyspie Helskim słychać wyraźną różnicę pomiędzy rybacką gwarą np. w Jastarni a tą z Kuźnicy czy Chałup, nie mówiąc o niemal "zupełnie innym" języku rolników z okolic Kartuz. Między innymi dlatego na Półwyspie twierdzi się, że Kaszubi są do Władysławowa, dalej to już tylko Górale...;-)

Donos z dnia 17-11-2010, a dokładniej z godziny 09:02
Dziś jest nie dość, że wietrznie, to jeszcze deszczowo i pochmurno, czyli po prostu szaro i buro oraz wilgotno. Do tego +6C nie zachęca do wychylenia głowy spod kołdry. Jakby dawno nie wiało i nie padało... Taki widać musi być listopad i tyle. Ale to pewnie jeszcze tylko z tydzień i koniec, bo zima pod koniec miesiąca zima ma zamiar złożyć nam swą pierwszą wizytę. Pewnie będzie krótka i niezbyt groźna, ale pod choinkę może dostaniemy warunki do iceboarda? Kto wie? Pożyjemy, zobaczymy...

Donos z dnia 15-11-2010, a dokładniej z godziny 09:33
Poniedziałek jest przede wszystkim ciepły (+13C). To i tak mało, bo wczoraj wieczorem termometry na Półwyspie doszły do niemal 15 kresek, nie mówiąc już o +19C w głębi lądu. Niestety tak ciepło będzie u nas jeszcze tylko dziś, później ochłodzi się, a pod koniec miesiąca zapowiada się pierwszy atak zimy. Pewnie będzie niezbyt groźny i krótkotrwały, ale trzeba byc przygotowanym na mróz i pierwsze opady śniegu. Prawdziwa zima pewnie dopiero w grudniu.

Donos z dnia 13-11-2010, a dokładniej z godziny 09:40
Miały być rozpogodzenia, ale tyle słońca i błękitu to już chyba w nagrodę za dobre zachowanie dostaliśmy. Do tego +11C i da się w końcu żyć! Tak trzymać!

Donos z dnia 12-11-2010, a dokładniej z godziny 10:02
Dzisiaj rządzi w pogodzie nomen omen Carmen, czyli głęboki niż z centrum nad Cieśninami Duńskimi. Początkowo wszędzie pochmurno z opadami deszczu, ale w drugiej części dnia opady zmienią charakter na przelotny, a w kraju zacznie się przejaśniać - najbardziej na południu i to tam najszybciej przestanie padać, ale na razie za naszym oknem bez zmian: jak było pochmurno, wilgotno i wietrznie, tak jest i jeszcze chwile będzie. Dopiero przyszły tydzień przyniesie poprawę: będzie słoneczniej, lecz chłodniej, ale na zimę na Półwyspie w listopadzie chyba nie ma co liczyć. Skoro więc ani na zimę, ani na piękną pogodę chwilowo nie możemy liczyć, zajrzyjmy co słychać u naszych sąsiadów, czyli w Kuźnicy.

Starszy referent dla spraw turystyki w Ministerstwie Robót Publicznych, czyli Pan Mieczysław Orłowicz w swoim "Ilustrowanym Przewodniku Po Województwie Pomorskiem" (Lwów 1924) tak pisze o Kuźnicy:
Kuźnica znaną też jest pod niemiecką nazwą Kusfeld (ta nazwa też używana jest do dziś w dialekcie kaszubskim - przyp. red.). Zajmuje ona 244 ha powierzchni, ma 98 domów i 451 mieszk. Od strony Chałup zachowały się dwie ładne podcieniowe chaty. Dobra gospoda, plaża wygodna dla kąpieli morskich. Za czasów polskich wzrasta Kuźnica szybko jako letnisko nadmorskie. Podczas gdy za niemieckich czasów nikt tu nie przyjeżdżał w r. 1920 bawiło 23 gości, w r. 1921 114 gości, w r. 1922 322 gości, zaś w roku 1923 475 gości (sic!). W projekcie budowa hotelu. Mieszkania są do wynajęcia w chatach kaszubskich, których właściciele ustępują izby gościom, a sami zamieszkują w stajni lub na strychu (sic!). Ponadto jest trzy gospody: Julji Budziszowej, Matyldy Kąkolowej i Aleksandra Kąkola. Wiele domów murowanych, wewnątrz czysto utrzymanych.

Dziś w Kuźnicy nadal jest mniej więcej 100 domów i 500 stałych mieszkańców, i nadal jest to typowo rybacka osada zmieniająca się latem w miejscowość typowo turystyczną.
Z Kuźnicą wiążą się liczne ciekawostki. Na przykład niektórzy mieszkańcy Jastarni twierdzą, że w Kuźnicy (czyli w Kusfelcie) mieszkają Indianie. A to dlatego, że rybacy z Kuźnicy dziwnie wykładają sieci, a jak dziwnie to dziko, a jak dziko to dzicy, a jak dzicy to Indianie.

Kolejna historia jest o Syberii. Tak, tak w Kuźnicy jest prawdziwa Syberia, choć w głębi kraju ta Syberia nazywałaby się pewnie "Kuźnica Kolonia" lub "Kuźnica Wybudowanie", bo jest to po prostu kilka domów oddalonych wyraźnie od reszty Kuźnicy. Legenda mówi, że dawno, dawno temu jeden z rybaków nie mógł pogodzić się z sąsiadami, więc został z niej wygnany i musiał wybudować się poza granicami Kuźnicy. A jak wygnanie to Syberia i tak właśnie podobno powstała kuźnicka Syberia.
Następna ciekawostka polega na tym, że właśnie w Kuźnicy kończą się pale na plaży i dalej w kierunku Jastarni już ich nie ma.

A teraz będzie o najprawdziwszym cudzie, który wydarzył się na kuxnickiej Syberii niemal dokładnie 11 lat temu. Otóż w dniu 29 października 1999 o godzinie 16:27 z powodu awarii katapultował się pilot samolotu odrzutowego MiG-21 Bis z bazy lotnictwa Marynarki Wojennej w Babich Dołach koło Gdyni. Pilot opuścił kabinę samolotu w 8 minucie lotu w rejonie Półwyspu Helskiego. O godzinie 16:42 pilota z tratwy ratunkowej podniósł śmigłowiec ratowniczy Anakonda i przetransportował na lotnisko w Babich Dołach. Pilot myśliwca nie odniósł obrażeń i był w dobrej kondycji. Natomiast samolot MIG-21 Bis rozbił się w Kuźnicy (a właściwie w Kuźnicy Syberii) na Półwyspie Helskim. Na miejscu zdarzenia działały grupy zabezpieczenia Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej i 9 Flotylli Obrony Wybrzeża.

Samolot spadł na sezonowy sklep spożywczy (sklep był zamknięty), który uległ całkowitemu zniszczeniu. Na szczęście oprócz sklepu prawie nic nie zostało zniszczone, ani nikt nie zginął. O prawdziwym CUDZIE mogą mówić mieszkańcy okolicznych domów (miejsce upadku było nie dalej niż 10-15 metrów od nich), a w szczególności właściciele Willi GRYF, po dachu której praktycznie ześlizgnął się samolot (przeleciał tak nisko, że zerwał antenę telewizyjną, choć nie dotknął dachu). W miejscu katastrofy stoi teraz kapliczka pod wezwaniem Św. Barbary (m.in. orędowniczka w czasie burzy i pożarów).
Więcej szczegółów oraz zdjęć znajdziecie Państwo w naszych galeriach o Kuźnicy oraz o cudownie ocalonej Syberii. Zapraszamy! Tym razem naprawdę warto!

Donos z dnia 09-11-2010, a dokładniej z godziny 09:42
O tym, co dzieje się za oknem, nie chce się nawet myśleć, a co dopiero pisać: wczoraj wiało i padało, dziś wieje i pada, ale na szczęście najgorsze już chyba za nami i już za chwilę deszcz się skończy i będziemy mieli chwilę oddechu na Półwyspie.

Donos z dnia 07-11-2010, a dokładniej z godziny 09:53
Niedziela zaczyna się dobrze: nie pada, nie wieje, a za chwilę zaświeci słoneczko. Nacieszmy się tym dniem ile tylko można (choćby poprze zwykły spacer po plaży), bo niestety nadchodzący tydzień zapowiada się bardzo listopadowo.

Donos z dnia 06-11-2010, a dokładniej z godziny 09:05
Za oknem w dalszym ciągu nie za ciekawie: pochmurno i wilgotno. Na odrobinę prawdziwego słońca i błękitu nieba możemy chyba liczyć już jutro, a na razie troszeczkę słońca na zdjęciach. Do tej pory było tutaj tylko morze, piasek i fala, a tera będzie o pewnej górze, czyli o wulkanie Teide.

Pico del Teide to szczyt wulkaniczny położony na wyspie Teneryfie (Wyspy Kanaryjskie). Szczyt ten o wysokości 3718 m n.p.m. i wysokości od dna morza około 7500 metrów jest najwyższym szczytem w Hiszpanii i najwyższym szczytem na jakiejkolwiek atlantyckiej wyspie. Jest to wulkan czynny, choć uśpiony. Ostatnia erupcja miała miejsce w 1909 roku. Nazwa wulkanu pochodzi z języka Guanczów (rdzennych mieszkańców wyspy). Teide oznaczało Piekielna Góra, co doskonale rozumieją rowerzyści, którzy pokonują te 45 km nieustannego podjazdu aż osiągną upragniony szczyt.

Zaczynamy od poziomu oceanu, po pierwszych 200m przewyższenia już są pierwsze ładne widoczki. Później to już tylko pot i łzy, bo lekko nie jest. Przekładając to na polskie odpowiedniki, po około 5 km jesteśmy na Wieżycy (329 m n.p.m.), po około 12 km jesteśmy w Zakopanem (800 m n.p.m.), po około 18 km jesteśmy na Skrzycznem (1257 m n.p.m.), po około 23 km jesteśmy na Śnieżce (1602 m n.p.m.), po około 27 km jesteśmy na Giewoncie (1895 m n.p.m.), by na koniec osiągnąć Zawrat (2247 m n.p.m.). Brakuje tylko 254 metrów do osiągnięcia Rysów.

W każdym razie Teneryfa to nie tylko zatłoczona plaża, nie tylko windsurfing, nie tylko kitesurfing, nie tylko surfing, ale równierz doskonałe warunki rowerowe, co mamy nadzieję widac na zdjęciach poniżej. Trzeba tylko uważać na pogodę u góry, bo bywa zmienna i wtedy jest krucho. Nawet w słoneczny dzień różnica temperatur pomiędzy góra a dołem to około 18C (z +30C na plaży robi się +17C), a jeśli pojawią się chmury to nawet 25C!
Więcej zdjęć znajdziecie w naszej najnowszej RowerowoWulkanicznejFotoGalerii. Zapraszamy! Podobno warto!

Donos z dnia 05-11-2010, a dokładniej z godziny 09:48
< Dziś nad Polską z zachodu na wschód przemieszcza się zatoka niskiego ciśnienia z systemem frontów atmosferycznych. Za oknem pada, wieje i jest pochmurno, ale stosunkowo ciepło, bo aż +12C! Temperatura to jednak jedyne, co nadaje się do publikacji, bo reszta pogody jest po prostu pod psem. Tak tez będzie jutro i dopiero w niedzielę aura uspokoi się i jednocześnie ochłodzi. Nadchodzący tydzień wygląda nie lepiej - krótkie okresy spokojniejszej i chłodniejszej pogody przeplatają się z ociepleniami niosącymi deszcz i wiatr. Nie ma lekko, przyszedł czas, który jak co roku opisujemy tak:

W Jastarni praktycznie prawie nie ma żywej duszy na ulicach, chyba że brać pod uwagę nielicznych Kaszubów (gatunek endemiczny, żeruje przede wszystkim wczesnym rankiem, resztę doby spędza przed dziwnym urządzeniem ze szklanym ekranem) lub jeszcze mniej licznych Turystów (z gatunku homo samotnicus i homo spokojnus oraz homo emeryticus - żerują za dnia, resztę doby przesypiają). Tych ostatnich jest teraz tak mało, ze grozi im całkowite wyginiecie. Rozważa się więc ich hodowlę, ale nie wiadomo, czy po wypuszczeniu takich wyhodowanych Turystów na wolność, pozostaliby oni na miejscu, czy też pouciekali, aby wydawać pieniądze gdzie indziej lub co gorsza zadomowili się tu i pobudowali nowe pensjonaty zwiększając i tak ostrą już konkurencję na rynku. Cóż.... aby do wiosny. Będzie wiosna, będzie ciepło i słonecznie, będą nowi Turyści, będą pieniążki, będzie dobrze...;-)

Donos z dnia 03-11-2010, a dokładniej z godziny 09:19
Za oknem tak sobie, ale jeszcze znośnie. Wprawdzie jest pochmurno i dość wietrznie (S 4 Bf), ale jeszcze nie pada i jest stosunkowo ciepło (+11C). Niestety z czasem spodziewamy się słabego, ale jednak deszczu i mocniejszego wiatru. Jedynie temperatury jak na listopad będą przyzwoite, bo na poziomie +10C. Da się więc wytrzymać, a my jeszcze raz wróćmy na chwilę do problemu zmiany czasu z letniego na zimowy. Który z nich jest "prawdziwy"? Otóż prawdziwy jest tzw. czas słoneczny.

Czas słoneczny jest różny w danym momencie w różnych miejscach na Ziemi. Zjawisko to związane jest w ruchem obrotowym (wirowym) Ziemi. Ruch obrotowy polega na tym, że kula ziemska nieustannie obraca się wokół własnej osi. Pełen obrót trwa w przybliżeniu 24 godziny. Oznacza to, że na obrót o 1 stopień kątowy Ziemia potrzebuje 4 minut, a w ciągu godziny obraca się o 15 stopni (360stopni / 24h = 15). Ponieważ Ziemia obraca się z zachodu na wschód, na zachód od danej miejscowości jest godzina wcześniejsza (słońce później wschodzi), na wschód – późniejsza.

Dla obliczenia czasu słonecznego istotna jest więc długość geograficzna miejscowości. Polska leży mniej więcej pomiędzy 14 a 24 stopniem długości geograficznej wschodniej, a zatem można w przybliżeniu przyjąć, że średnio jest to 20 stopni, czyli 20E. W ten sposób średni czas słoneczny dla Polski to 20x4=80 minut= +1h20m od czasu GMT (Greenwich). Żeby uniknąć takich minutowych końcówek przyjmuje się pełne godziny, czyli "prawdziwy" polski czas to +1h, który w lecie zmieniamy na czas letni +2h.

Zmiana ta ma spowodować efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego. Latem standardowy czas geograficzny jest przesuwany o godzinę do przodu, więc czas aktywności człowieka jest lepiej dopasowany do godzin, w których jest najwięcej światła słonecznego. Zmiana czasu na letni powoduje, że wschód i zachód słońca jest o godzinę później. Dzięki temu jasno robi się np. o godzinie 6 zamiast godziny 5 a ciemno o godzinie 21 zamiast o godzinie 20. Większość ludzi wstaje po godzinie 6 i kładzie się spać po godzinie 21 - w związku z tym przy zmianie czasu na letni przez krócej musimy miec włączone światło. Do oznaczania czasu letniego stosowany jest skrót DST pochodzący od ang. określenia Daylight Saving Time.

Donos z dnia 02-11-2010, a dokładniej z godziny 18:45
Po pięknej jesiennej pogodzie nadchodzą niestety listopadowe wietrzne słoty: będzie wiało, padało i się chmurzyło. Zimy jednakoż jakoś jeszcze nie widać. Może dopiero w grudniu pod choinkę przyjdzie... Jakby nie było przyda się odrobinka importowanego słońca w naszej najnowszej FalistejFotoGalerii.

Donos z dnia 01-11-2010, a dokładniej z godziny 19:59
W ramach tak zwanego "urlopu pracującego" polecamy Waszej uwadze kilka kolejnych fotek z Wysp Kanaryjskich, a konkretniej z wyspy Teneryfy, miejscowości El Medano i plaży El Cabezo. Tym razem naprawdę mocno wiało. Dość powiedzieć, że w użyciu były żagle "3 z hakiem", a kajty 5 m2. Z powodu tak ciężkich warunków przytrafiały się różne przygody, a nawet ktoś był poszukiwany przez ratowników, ale podobno wszystko się dobrze skończyło. Więcej zdjęć znajdziecie w naszej najnowszej WaveowejFotoGalerii. Zapraszamy! Podobno warto!

Donos z dnia 01-11-2010, a dokładniej z godziny 09:23
Tak jak było, tak i nadal jest pogodnie, wiatr słaby, temperatura w wodzie i powietrzu w południe około +9C i poza tym nomen omen święty spokój.

Dziś przecież wypada 1 listopada, czyli dzień poświęcony Wszystkim Świętym. Okazuje się, że Wszyscy Święci to nieco ponad 10.000 dusz (ich lista dostępna jest na tej stronie), które zyskały na ziemi i pewnie w niebie (piszę pewnie, bo z nieba nie mamy aktualnych danych) status Świętego. Dopiero drugi dzień listopada to Święto Zmarłych, czyli Dzień Zaduszny.Jest on poświęcony wszystkim innym duszom, czyli co tu dużo ukrywać większości naszych zmarłych krewnych, którzy do świętości potrzebują naszej modlitwy i pomocy. Według wierzeń ludowych przychodzą oni do naszych domów wieczorem 1 listopada. Stąd po wieczornej modlitwie powinno się na noc na pustym stole zostawić trochę chleba i nie palić w piecu, bo duchom ten ogień przeszkadza. Te zwyczaje wywodzą się jeszcze z czasów przed-chrześcijańskich i są nadal bardzo powszechne - to właśnie o nich traktuje lektura szkolna "Dziady" Mickiewicza. Kto nie czytał może przeczytać lub nie, ale na pewno warto uważać dziś na drogach, bo może być naprawdę niebezpiecznie.

Donos z dnia 01-11-2010, a dokładniej z godziny 09:18
Szast-prast i nie wiadomo kiedy, nie wiadomo jak październik 2010 już za nami. W październiku na początku bywało przede wszystkim wietrznie. Później wiatr uspokoił się i na Półwyspie Helskim zaczął królować spokój i Złota Polska Jesień. Taka ładna pogoda niemal cały czas dominowała na naszym wąskim pasku piasku, więc październik możemy udać za bardzo udany, choć upałów oczywiście nie było.

Na zestawieniu za ostatnie 30 dni widzimy wyraźnie, że październik nas nie rozpieszczał upałami: średnie odchylenie temperatury od normy wyniosło aż -2,45C! Natomiast na zestawieniu za ostatnie 3 miesiące wyrażnie wyrażone jest upalne lato i chłodne ostatnie dni. Odchylenie od normy tutaj wynosi -0,11C. Diagram za ostatni rok pokazuje srogą zimę i upalne lato, i stwierdza, że odchylenie temperatury od średniej wieloletniej za ten okres to -0,30C. Gdzie więc jest to ocieplenie klimatu...? Może w litopadzie...?

Donos z dnia 01-11-2010, a dokładniej z godziny 09:09
Nowy miesiąc, nowe wiadomości. Donosy z poprzednich miesięcy i lat znajdziecie Państwo w naszym przepastnym ARCHIWUM.

=======================================================

Donosy z poprzednich miesięcy znajdziecie Państwo w naszym Archiwum.

Jeśli jakakolwiek fotografia z "Donosów" jest z Twoim udziałem, a z jakichkolwiek powodów jest Ci to nie rękę, napisz na adres info@augustyna.pl. Zdjęcie zostanie natychmiast usunięte z sieci i innych nośników. Tutaj natomiast znajdziecie pozostałe zasady wykorzystania naszych zdjęć.


Początek strony

Strona główna