Zapraszamy na wczasy !Augustyna donosi OW ŻEGLARZ w Jastrzębiej Górze

OW AUGUSTYNA - Jastarnia | Willa AUGUSTYNA - Jastarnia | OW ŻEGLARZ - Jastrzębia Góra
Rezerwacja | Cennik | Dojazd | O Półwyspie | O nas | Sznurki | Teneryfa | Księga Gości
Widok na morze | Pogoda | FAQ | DVD | FotoGaleria | Donosy | Pomoc | Kontakt

***** Donosy prosto z plaży w Jastarni *****

Donosy pochodzą z plaży przed OW Augustyna w Jastarni.
Wiadomości z poprzednich lat znajdziecie w archiwum.
Donosy sponsoruje Apartament La Perla w El Medano.




Znajdź nas na:

Facebook:
Facebook - Augustyna.pl

Youtube:
Youtube - Kanał Augustyna.pl


Vimeo:
VIMEO - Kanał Augustyna.pl i SurfMedano.com

Donos z dnia 31-10-2012, a dokładniej z godziny 08:43
Tak jak wczoraj, tak i dziś na pogodę narzekać nie można - jest słonecznie, sucho, a wiatr wieje z południa. Tylko na termometrze troszkę za mało kresek, ale w weekend temperatury powinny już być dwucyfrowe w południe. Jutro zaś gratka dla zimnolubnych surferów - ma konkretnie powiać z południa, co powinno zaowocować niezłą falą. Jeśli ktoś uważa, że to już za zimno, przypominamy podobną akcję z grudnia, a dla ciepłolubnych z października. Dla upalnolubnych mamy zaś coś cieplejszego.

Donos z dnia 29-10-2012, a dokładniej z godziny 08:52
Nie dość, że na Półwyspie ten weekend wyglądał niemal "cudownie" w porównaniu z resztą kraju, to jeszcze poniedziałkowy poranny widoczek też jest zupełnie przyzwoity, a podobno jaki poniedziałek, taki cały tydzień. I rzeczywiście, może nie będzie non-stop bezchmurnie i upalnie, ale będzie pogodnie, sucho i... coraz cieplej. Pod koniec tygodnia powinno być w dzień powyżej +10C. I to w listopadzie!

Donos z dnia 26-10-2012, a dokładniej z godziny 10:45
Dziś nasz piękny kraj po południu znajdzie się w tzw. siodle barycznym, czyli obszarze między dwoma niżami (znad Rosji i Morza Śródziemnego) oraz dwoma wyżami (znad Atlantyku i Morza Czarnego), ale zanim to nastąpi pozostaniemy jeszcze w zasięgu niżu VERONIKA znad północno-zachodniej Rosji, natomiast południowe dzielnice kraju powoli zaczną się dostawać pod wpływ zatoki ex-huraganu RAFAEL znad Morza Śródziemnego. Rano pochmurno na południu (tam może popadać) i bardzo pogodnie oraz wietrznie na północy i w centrum. Chłodno - temperatura wyniesie +6C/+7C, tylko nad samym morzem nieco cieplej (Bałtyk ma około +12C), ale czynnik chłodzący wiatru wszystko wyrówna. Poranny silny wiatr (porywy do 7 Bf) w ciągu dnia stopniowo osłabnie do umiarkowanego na północy i słabego na południu. Ciśnienie będzie spadać, a w nocy przymrozki.

To co najpiękniejsze w ten weekend właśnie się dzieje, czyli mamy słońce i mamy wiatr. Niestety już po południu po słońcu pozostaną wspomnienia, a w nocy może spaść nawet troszkę mokrego śniegu. W sobotę pochmurno i zimno, a w niedzielę możliwe rozpogodzenia, ale nie ocieplenie. Widać, że nieuchronnie nadchodzi listopad. A jak listopad, to i zmiana czasu na zimowy.

W Polsce zmiana czasu z zimowego (standardowy) na letni następuje pod koniec marca (ostatnia niedziela marca o godz. 02.00 rano, dodajemy 1 godz. do obowiązującego czasu), a z letniego na zimowy pod koniec października (ostatnia niedziela października o godz. 03.00 rano, odejmujemy 1 godz. od obowiązującego czasu). Zimą kulminacja (górowanie) słońca przypada więc prawidłowo (zgadza się z naszą strefa czasową) - w środkowej Polsce jest to godzina 12:15 (najcieplejszy moment dnia to przeważnie okolice godziny 13), zaś latem górowanie jest godzinie później, czyli w okolicy godziny 13:15 (najcieplejszy moment dnia to przeważnie okolice godziny 14-15).

Który z nich jest "prawdziwy"? Otóż prawdziwy jest tzw. czas słoneczny. Czas słoneczny jest różny w danym momencie w różnych miejscach na Ziemi. Zjawisko to związane jest w ruchem obrotowym (wirowym) Ziemi. Ruch obrotowy polega na tym, że kula ziemska nieustannie obraca się wokół własnej osi. Pełen obrót trwa w przybliżeniu 24 godziny. Oznacza to, że na obrót o 1 stopień kątowy Ziemia potrzebuje 4 minut, a w ciągu godziny obraca się o 15 stopni (360stopni / 24h = 15). Ponieważ Ziemia obraca się z zachodu na wschód, na zachód od danej miejscowości jest godzina wcześniejsza (słońce później wschodzi), na wschód – późniejsza.

Dla obliczenia czasu słonecznego istotna jest więc długość geograficzna miejscowości. Polska leży mniej więcej pomiędzy 14 a 24 stopniem długości geograficznej wschodniej, a zatem można w przybliżeniu przyjąć, że średnio jest to 20 stopni, czyli 20E. W ten sposób średni czas słoneczny dla Polski to 20x4=80 minut= +1h20m od czasu GMT (Greenwich). Żeby uniknąć takich minutowych końcówek przyjmuje się pełne godziny, czyli "prawdziwy" polski czas to +1h, który w lecie zmieniamy na czas letni +2h.

Zmiana ta ma spowodować efektywniejsze wykorzystanie światła dziennego. Latem standardowy czas geograficzny jest przesuwany o godzinę do przodu, więc czas aktywności człowieka jest lepiej dopasowany do godzin, w których jest najwięcej światła słonecznego. Zmiana czasu na letni powoduje, że wschód i zachód słońca jest o godzinę później. Dzięki temu jasno robi się np. o godzinie 6 zamiast godziny 5 a ciemno o godzinie 21 zamiast o godzinie 20. Większość ludzi wstaje po godzinie 6 i kładzie się spać po godzinie 21 - w związku z tym przy zmianie czasu na letni przez krócej musimy miec włączone światło. Do oznaczania czasu letniego stosowany jest skrót DST pochodzący od ang. określenia Daylight Saving Time.

Zmianę czasu stosuje się w około 70 krajach na całym świecie. Obowiązuje on we wszystkich krajach europejskich (z wyjątkiem Islandii) i wielu innych, m.in. w USA, Kanadzie, Meksyku, Australii i Nowej Zelandii. Jedynym wysoko uprzemysłowionym państwem, które nie wprowadziło czasu letniego, jest Japonia.

Kolejna sprawa to oczywiście Wszystkich Świętych. Okazuje się, że Wszyscy Święci to nieco ponad 10.000 dusz (ich lista dostępna jest na tej stronie), które zyskały na ziemi i pewnie w niebie (piszę pewnie, bo z nieba nie mamy aktualnych danych) status Świętego. Dopiero drugi dzień listopada to Święto Zmarłych, czyli Dzień Zaduszny. Jest on poświęcony wszystkim innym duszom, czyli co tu dużo ukrywać większości naszych zmarłych krewnych, którzy do świętości potrzebują naszej modlitwy i pomocy. Według wierzeń ludowych przychodzą oni do naszych domów wieczorem 1 listopada. Stąd po wieczornej modlitwie powinno się na noc na pustym stole zostawić trochę chleba i nie palić w piecu, bo duchom ten ogień przeszkadza. Te zwyczaje wywodzą się jeszcze z czasów przed-chrześcijańskich i są nadal bardzo powszechne - to właśnie o nich traktuje lektura szkolna "Dziady" Mickiewicza. Kto nie czytał może przeczytać lub nie, ale na pewno warto uważać na drogach, bo może być naprawdę niebezpiecznie.

Donos z dnia 25-10-2012, a dokładniej z godziny 09:26
Dzisiaj jest pochmurno, jednocyfrowo, wilgotno i coraz wietrzniej. Po południu spodziewamy się porywów do 7 Bf i +9C w powietrzu oraz +13C w wodzie, czyli lepiej siedzieć w wodzie niż na powietrzu, co jest chyba dobrą informacją dla wszystkich zimnolubnych surferów. Dla ciepłolubnych mamy coś cieplejszego.

Donos z dnia 24-10-2012, a dokładniej z godziny 09:55
Za oknem ostatni dzień przyzwoitej pogody z dwucyfrowymi temperaturami w dzień. Od jutra silny wiatr i deszcz, a od pojutrza już zdecydowanie poniżej +10C. Zimnolubni windsurferzy może i będą zadowoleni z wiatru, ale cała reszta społeczeństwa na pewno nie, dlatego w ramach rozgrzewki proponujemy kilka nieco cieplejszych fotek.

Donos z dnia 21-10-2012, a dokładniej z godziny 09:25
Trzecia dekada października zaczyna się iście listopadową poranną mgłą. I nie ma się czemu dziwić. Koniec października to właśnie pora na poranne szarugi i inne tego typu atrakcje, tym bardziej że w nadchodzącym tygodniu spodziewamy się znaczącego ochłodzenia (temperatura powietrza już wyraźnie jednocyfrowa).

Donos z dnia 20-10-2012, a dokładniej z godziny 09:46
Wczoraj rzeczywiście było miło, ale się skończyło. Dziś jednak słonko znów wzeszło i znów zrobiło się miło. Gdyby nie temperatura wody i powietrza (w południe +14C), byłby to typowy dzień plażowy.

Donos z dnia 19-10-2012, a dokładniej z godziny 09:18
Dzisiaj prognoza pogody będzie bardzo prosta, bo w Polsce będzie rządził wyż KOUROSH z centrum nad Ukrainą. Rano, jak to często jesienią bywa, występować będą zamglenia i mgły, ale za to w ciągu dnia w całym kraju będzie pogodnie i słonecznie. Temperatura w okolicach +17C/+18C.
Wiatr południowy i południowo-wschodni, słaby i umiarkowany.
Ciśnienie będzie nieznacznie spadać.
Jednym trzysłowem złota-polska-jesień.

Plan na ten weekend wygląda następująco: tak jak trzy dni temu i tak jak dwa dni temu oraz tak jak wczoraj, dzisiaj też będzie od samego rana bardzo słonecznie, ciepło i sucho. Jutro i pojutrze tez bez zmian. Po prostu około +14C/+15C w wodzie i powietrzu, bezchmurne niebo i dużo słońca, a mało wiatru. Tylko wieczory i poranki już bardzo chłodne, ale na Półwyspie bez przymrozków. Te najprawdopodobniej zdarzą się dopiero w listopadzie, bo Bałtycka kołderka dalej całkiem nieźle grzeje (woda ma +14C).
Wszystko jest więc jasne i proste, żadnych niespodzianek się nie spodziewamy, więc na koniec z okazji tak pięknych okoliczności przyrody przypominamy minione właśnie lato 2012 widziane okiem naszej kamerki. Kto nie był, niech żałuje...

Donos z dnia 17-10-2012, a dokładniej z godziny 08:52
Słonecznie, sucho, ciepło - tak było wczoraj, tak jest dzisiaj i tak będzie jutro, czyli po prostu złoto-polsko-jesiennie.

Donos z dnia 15-10-2012, a dokładniej z godziny 09:58
Pogodny, poniedziałkowy poranek gwarantuje pogodny, choć nieco pochmurny początek tygodnia, który upłynie nam sucho, spokojnie, słabowiatrowo i z temperaturami wody i powietrza w okolicach +14C, czyli potwierdza się, że będzie ładnie.

Donos z dnia 14-10-2012, a dokładniej z godziny 15:00
Niedzielny poranek w Jastarni był mglisty, ale przyzwoity. Trochę dalej na południe też nie było źle, ale wracając na Półwysep, to spieszę donieść, że zapowiada się piękny, ciepły, złoto-jesienny tydzień, czyli coś w tym rodzaju.

Donos z dnia 13-10-2012, a dokładniej z godziny 09:46
W piątek, gdyby nie data w kalendarzu i odczyt termometru, możnaby śmiało powiedzieć, że jest lato, bo pogoda była przepiękna. Jednak wszystko co dobre, szybko się kończy i dlatego dzisiejszy poranek już do najpiękniejszych nie należy, ale zawsze można go zastąpić równie dzisiejszym porannym widoczkiem z Teneryfy i już jest lepiej. Z czego wniosek, że wyjazdy za chlebem mogą być całkiem kolorowe...;-)

Donos z dnia 12-10-2012, a dokładniej z godziny 09:13
W piątek Polska będzie się znajdować pod wpływem wyżu JUSTINE, a wieczorem na zachodzie zacznie dominować niż PERDITA, stąd dziś zapanuje piękna, słoneczna pogoda, choć poranek będzie mroźny i w wielu miejscach mglisty. Dopiero po południu zaczną od zachodu nasuwać się chmury. Temperatura wyrównana w okolicach +12C. Wiatr południowo-wschodni, słaby, na zachodzie umiarkowany. Ciśnienie będzie powoli spadać.

Plan na ten weekend wygląda następująco: dziś świeci i nie wieje, jutro pada i wieje, a niedzielę pogoda zmienną będzie, czyli dziś spacerujemy, jutro pływamy, a pojutrze zajęcia własne według uznania.
Taki dzień jak dziś, to dobry czas na małą wycieczkę po Półwyspie. Może być na rowerze, może być pieszo, a może być nawet samochodem, bo jest co zwiedzać na naszym wąskim pasku piasku, który kryje w sobie wiele tajemnic z dawnych czasów.

Otóż okazuje się, że wraz z odzyskaniem niepodległości przez Polskę w 1918 roku zdano sobie sprawę z niezwykłej przydatności Półwyspu Helskiego do celów wojskowych. Od tego momentu aż do lat 50-tych zarówno Polacy jak i Niemcy (w czasie okupacji) zbudowali tutaj wiele obiektów militarnych broniących rejonu Zatoki Gdańskiej. Młodszym czytelnikom przypominamy, że właśnie z powodu obecności wojska teren od Juraty do Helu był niedostępny dla postronnych aż do roku 1995 i przede wszystkim dlatego możemy się cieszyć do tej pory w tym rejonie prawie nienaruszoną urodą lasów. Tym bardziej, że oprócz przyrody spotykamy tu liczne obiekty militarne. Szczególnie polecamy do zwiedzania opisywane na tych stronach:
- zespół bunkrów tworzących Ośrodek Oporu Jastarnia,
- olbrzymia armatę zwaną Adolf Kanone,
- baterię armat im. Laskowskiego,
- miejsce próby wysadzenia Półwyspu we wrześniu 1939,
- torpedownie na Zatoce Puckiej,
- baterię przeciwlotniczą w Jastarni,
- baza minowców w 1939 w porcie w Jastarni.
To z pewnością dobry pomysł na spędzenie chwili wolnego czasu nie dość, że na świeżym powietrzu, to jeszcze w oparach historii i... jodu! Zapraszamy!
Naprawdę warto!

Donos z dnia 11-10-2012, a dokładniej z godziny 08:47
Wiało, wiało, wiało i w końcu przestało. Mamy piękny czwartek i obietnice jeszcze piękniejszego piątku. Sporo słońca, mało chmur, brak wiatru i deszczu, a temperatura wody i powietrza na poziomie +12C/+14C. Jak na połowę października to całkiem znośnie.

Donos z dnia 09-10-2012, a dokładniej z godziny 09:15
Za oknem pochmurno, wilgotno i bardzo wietrznie. Temperatury przez większą część dnia już są jednocyfrowe, choć wyraźnie dodatnie. Pierwsze przymrozki na Półwyspie pewnie dopiero w listopadzie, a i to nie na pewno. W każdym razie "miodu nie ma" i chwilowo złota polska jesień nam się skończyła. Wiatr wieje, więc oczywiście da się pływać, ale temperatura odczuwalna z pewnością jest ujemna, więc jest już naprawdę zimno! No cóż... jak ktoś jest zimnolubny, to nie ma problemu, ale jeśli nie jest, to trzeba kombinować inaczej.
Ot, można choćby spakować deskę i wstawić ją wraz z rowerem do pociągu, później do samolotu i wzbić się w przestworza by po 4 godzinach minąć Przylądek Espichel i po kolejnych 2 godzinach dotrzeć do Wysp Kanaryjskich i w ładnych okolicznościach przyrody dotrzeć na Teneryfę. A tutaj czeka nas już piękna górka do wjeżdżania oraz trochę niższe, ale równie ciekawe fale do ujeżdżania. W każdym razie da się tak przetrwać do pierwszych mrozów w Jastarni, a później znów będzie lato...
Ale zanim będzie lato, to zapraszamy na kilka jeszcze gorących fotek z El Cabezo. Zapraszamy! Podobno warto!

Donos z dnia 08-10-2012, a dokładniej z godziny 15:32
A czasem bywa jeszcze ładniej...

Donos z dnia 08-10-2012, a dokładniej z godziny 10:48
Czasem, nawet gdy pada, bywał ładnie.

Donos z dnia 08-10-2012, a dokładniej z godziny 09:23
Jeśli ktoś nie ma jeszcze dość wiatru, to czekają go jeszcze trzy dni radości. Niestety ta radość będzie coraz chłodniejsza i przeplatana deszczem, czyli nic nowego. Jesień po prostu...

Donos z dnia 07-10-2012, a dokładniej z godziny 09:25
O wschodzie słońca znów było ładnie, ale reszta dnia upłynie nam na wianiu i padaniu. No cóż... przynajmniej przez chwile było miło.

Donos z dnia 06-10-2012, a dokładniej z godziny 09:33
Po nocnej wichurze z porywami do 10 Bf przywitał nas kolejny pogodny poranek i połowa wiatru, który wiał w nocy. Z biegiem czasu wiatr będzie słabł, a zachmurzenie rosło. Popada również deszcz, czyli tragedii nie będzie, ale miodu też nie.

Donos z dnia 05-10-2012, a dokładniej z godziny 09:43
Dzisiaj, pomimo że poranek był wyjątkowo pogodny i po prostu ładny, przez nasz piękny kraj przemieszczać się będą kolejne strefy frontowe związane z niżem MARIANNE przynosząc chmury i opady deszczu oraz dużo bardzo silnego wiatru. Temperatura wyniesie przeważnie +14C, jedynie na południu do +17V. Ciśnienie będzie spadać.

Ten weekend i cały następny tydzień upłynie na Półwyspie pod znakiem bardzo, bardzo silnego, zachodniego wiatru, temperatury wody i powietrza w okolicach +14C/+15C, dużej ilości chmur i przelotnego deszczu oraz małej ilości słońca. Kto nie jest miłośnikiem silnowiatrowego, zimnego pływania, powinien spędzić najbliższe dni w domu, a w każdym razie nie na zewnątrz, choć być może sztormowe widoki są warte przewiania i przemoczenia. Poza tym mamy już na pewno jesień, a Półwysep wyraźnie powoli zapada w sen zimowy.

Donos z dnia 04-10-2012, a dokładniej z godziny 08:55
Poranek jeszcze bardzo pogodny, ale niestety z czasem zacznie się chmurzyć, a wieczorem padać i wiać. Również dziś ostatni taki ciepły dzień (+18C) - jutro ochłodzi się (+14C), czyli weekend pod znakiem chmur i zimnego wiatru (jutro w nocy do 9 Bf) z elementami deszczu.

Donos z dnia 03-10-2012, a dokładniej z godziny 07:43
Dzisiaj, tak jak wczoraj i przedwczoraj dzień pięknie się zaczyna i jest naprawdę ładnie i spokojnie, czyli możemy powiedzieć, że pierwsze 3 dni października to prawdziwa polska złota jesień. Niestety jutro po południu zacznie się chmurzyć, a wieczorem padać, a potem czeka nas niezupełnie pogodny, ale za to kolejny bardzo wietrzny weekend.

Donos z dnia 01-10-2012, a dokładniej z godziny 08:22
No i mamy pierwszy poranek października 2012, a wraz z nim zaczyna się pierwszy jego tydzień, który będzie bardzo do tego poniedziałku podobny , czyli słoneczny, ciepły (w wodzie i powietrzu około +16C) i po prostu piękny. Radujmy się więc! No własnie, GAUDEAMUS IGITUR!

Przy okazji rozpoczęcia roku akademickiego mała ciekawostka. Otóż znana pieśń śpiewana na te okazję przez wszystkie akademickie chóry tego świata, wcale taka radosna nie jest, albowiem jej słowa:

Gaudeamus igitur, iuvenes dum sumus,
post iucundam iuventutem, post molestam senectutem
nos habebit humus...


znaczą mniej więcej

Radujmy się więc, dopókiśmy młodzi,
po przyjemnej młodości, po uciążliwej starości
posiędzie nas ziemia...

Donos z dnia 01-10-2012, a dokładniej z godziny 07:25
Szast-prast i nie wiadomo kiedy, i nie wiadomo jak, ale wrzesień 2012 już jest za nami, a październik 2012 przed nami. Zanim jednak zajmiemy się październikiem, powspominajmy jeszcze wrzesień, bo naprawdę wart tego jest.
Otóż zaczęło się od babiego lata i odrobobiny wiatru. Potem było jeszcze wietrzniej, a potem słoneczniej i jeszcze słoneczniej. Następnie wszystko było dla Ani, a potem wszystko było w porcie i na plaży, by skończyć się złoto-polsko-jesiennie, a wczoraj bardzo wietrznie. Gdyby ktoś był ciekaw jak to dokładnie we wrześniu 2012 było, wszystko znajdzie na tej wrześniowej stronie.

No właśnie, wiatru nie brakowało i nie brakuje, ale woda robi się coraz chłodniejsza, a ludzie nadal pływają. I dobrze, ale trzeba zachować pewne reguły i o tym właśnie może trochę przydługi tekst poniżej, ale mam nadzieję że choć jednej osobie pomoże nie zrobić sobie krzywdy.

Kiedyś wystarczyło pojawić się na wodzie na początku kwietnia by stać bohaterem.
Dziś choćby w styczniu jeśli nie codziennie to przynajmniej co weekend można kogoś gdzieś spotkać na wodzie, a ludzie w całym kraju pływają nic nie robiąc sobie z panującej pory roku.
Może zimy są łagodniejsze, może ludzie twardsi, może pianki cieplejsze, a może niektórzy wolą bardziej zimną wodę niż odkurzanie mieszkania w sobotę…?
A może stoją za tym wiadome służby tajne, jawne i dwupłciowe…?
A może nie wiadomo o co chodzi, wiec chodzi o pieniądze…?
No nie wiadomo i już, a naukowcy radzieccy wspólnie z amerykańskimi jeszcze nie wypracowali stanowiska w tej sprawie. Zanim to się stanie proponowałbym zająć się odpowiedzią na o wiele ważniejsze pytanie, a mianowicie:
Co zrobić, aby windsurfing jesienią i zimą był nie tylko możliwy, ale również przyjemny?

Pierwsza sprawą o której należy bezwzględnie pamiętać jest stan techniczny sprzętu do pływania. Należy sprawdzić wszystko jeszcze zanim wybierzemy się na spot i jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości choćby co do halslinki, naprawdę lepiej pozostać w domu i pomóc żonie w porządkach (wiem, wiem… ale trzeba być twardym, a nie miętkim).Nawet najdrobniejsza awaria w lodowatej wodzie staje się natychmiast bezpośrednim i realnym zagrożeniem życia. Hipotermia, bo o niej tu mowa, może w skrajnym przypadku zakończyć się śmiercią, ale na szczęście wcale nie musi. Zatrzymajmy się więc chwileczkę, aby lepiej poznać to zjawisko.

Hipotermia to stan organizmu, w którym temperatura ciała jest niższa od bezwzględnego minimum normy fizjologicznej (+36C). Wato sobie uświadomić, że człowiek bez pianki w wodzie o temperaturze +5C może przeżyć tylko około pół godziny, przy czym ostatnie 10 minut będzie już raczej nieprzytomny.
Pierwszym objawem wychłodzenia są dreszcze i dygotanie. Wtedy jeszcze możemy sobie pomóc natychmiast wracając na brzeg do ciepłego domu, żeby napić się czegoś gorącego i zjeść coś ciepłego. Jeśli tego nie zrobimy to pływając i dalej wychładzając swój organizm możemy liczyć tylko na pomoc innych, która może nadejść, ale niekoniecznie i nie zawsze na czas (a ma on tu znaczenie krytyczne i jest mierzony w minutach, a nie godzinach).

W każdym razie, żeby sprawę hipotermii doprowadzić do końca trzeba jeszcze napisać, że jej kolejnymi objawami jest ból i stopniowe osłabienie całego ciała. Najpierw traci się siły w rękach i nogach. Następnie ogólne osłabienie przechodzi w zdrętwienie, któremu towarzyszą skurcze. Później zupełnie ustają dreszcze i skurcze, a pojawia się apatia, spokój, utrata poczucia czasu, brak wrażliwości na bodźce i niezborność ruchowa, a na koniec utrata świadomości. A później to już chyba tylko to słynne światełko w tunelu…

Znamy już więc naszego głównego wroga, ale mamy sprawny sprzęt i prognozowane na dziś 5 Beaufortów potwierdza się nie tylko w każdym pogodowym serwisie, ale również za oknem. Cóż więc robić? To proste, oczywiście najpierw zjeść śniadanie! Dobre śniadanie nie tylko zwiększy ci przemianę materii potrzebną do utrzymania jak najwyższej temperatury ciała, ale jeszcze da czas na zadzwonienie do kilku kolegów, bo nigdy, nawet w lecie, nie wolno pływać samemu, a w zimie pływanie samemu powinno chyba być karalne.

Teraz z kuchni zabieramy duży termos z gorącą i słodką kawą. Może oczywiście być też herbata, ale kofeina w tym wypadku chyba jest stosowniejsza. Aha, żeby nie było wątpliwości: NIE zabieramy żadnego alkoholu. Alkohol wbrew pozorom wcale nie rozgrzewa, ale powoduje tylko rozszerzenie naczyń krwionośnych, które daje złudne poczucie ciepła, choć tak naprawdę organizm wychładza się „po koniaczku” o wiele szybciej.

Dobra, wszystko już wiemy i mamy, czyli możemy jechać. Pamiętajmy jednak, żeby się odpowiednio ubrać. Tak jak nikomu nie przychodzi do głowy chodzenie zimą w T-shircie, tak i Wam zimą nie powinna przyjść do głowy letnia pianka.Kilka dni lub tygodni wcześniej stajemy więc przed swoją szafą i oznajmiamy rodzinie: kochanie, ja nie mam co na siebie włożyć i po większej lub mniejszej awanturze pieniądze przeznaczone za zimowe kozaczki w najmodniejszym w tym sezonie kolorze wydajemy na porządną zimową piankę, wysokie buty, ciepłe rękawiczki, czapkę neoprenową i kamizelkę asekuracyjną.

Pianka musi mieć 5mm grubości i być najmniej półsucha. Można tez stosować dodatkową bieliznę neoprenową lub nakładać dwie pianki. Jednak najbardziej narażonymi na utratę ciepła są głowa, nogi i ręce. O ile kamizelkę asekuracyjną, kaptur na głowę i wygodne buty (muszą być za kostki, bez suwaka oraz z gumą na podeszwie i grzbiecie najlepiej wraz z neoprenowymi skarpetami) stosunkowo łatwo dopasować, to rękawice już niestety nie. Muszą być grube, ale nie za bardzo, żeby nie ograniczały ruchów palców. Jest wiele typów rękawiczek, ale w zimowych warunkach chyba najlepiej sprawdzają się te bez palcy, ale za to z otworem w środku dłoni. Stanowią chyba najlepszy kompromis pomiędzy utrzymywaniem temperatury palcy i nie pogarszaniem „chwytności” dłoni. Dobrym pomysłem jest też uszczelnienie połączeń rękawiczki-pianka-buty za pomocą tzw. „szarej taśmy”.

OK., teraz już pozostało tylko przekonać samego siebie, że zimna woda jest mimo wszystko lepsza od sobotniej kontemplacji sześcio-paka na stole i sześciu-fałdu na brzuchu i można jechać.
Po przybyciu na spot najpierw składamy zestaw i jeszcze raz dokładnie go sprawdzamy. Później pijemy coś gorącego i jemy coś słodkiego, przebieramy się w piankę i… nie, nie, nie, jeszcze nie idziemy na wodę. Na razie robimy intensywna rozgrzewkę. Rozgrzewka jest konieczna i bezwzględnie wymagana. Nie dość, że zimne ścięgna i mięśnie są bardzo podatne na urazy, to jeszcze rozgrzane i rozciągnięte mięśnie znacznie poprawią toją kontrolę nad zestawem na wodzie. W czasie zimowej rozgrzewki należy jednak ze względu na temperaturę stosować mniej streaching'u, a więcej rozgrzewających, intensywnych przebieżek czy pajacyków.

Dopiero teraz możemy iść na wodę. Pamiętajmy jednak o tym, żeby starać się ograniczać kontakt z wodą, bowiem przebywanie w wodzie drastycznie skróci nasz czas przebywania na desce. W wodzie zmarzniemy i stracimy siły o wiele szybciej. Starajmy się więc wykonywać te elementy, które już umiemy i pływać intensywnie, tzn. unikać długich halsów, podczas których stygniemy. Krótkie halsy, szybkie i energetyczne rufy, bardziej freeride niż wave, bardziej freemove niż freestyle. Gdy jest naprawdę zimno ograniczmy nasze pływanie do jednego zejścia na wodę trwającego nie dłużej niż godzinę. Po prostu przyjeżdżamy, taklujemy się, rozgrzewamy, pływamy i wracamy do domu.
Po pływaniu najpierw pijemy coś ciepłego i jemy coś słodkiego jednocześnie starając się rozgrzać, później przebieramy się, dopiero wtedy taklujemy sprzęt i szybko wracamy do domu. Przecież jednak obiecaliśmy odkurzyć ten cholerny dywan w dużym pokoju…

PS
Nawet najbardziej wypasiony „ debeściacki zestaw zimowy” nigdy nie zastąpi zwykłegoi zupełnie nie-cool’owego zdrowego rozsądku

=======================================================

Donosy z poprzednich miesięcy znajdziecie Państwo w naszym Archiwum.

Jeśli jakakolwiek fotografia z "Donosów" jest z Twoim udziałem, a z jakichkolwiek powodów jest Ci to nie rękę, napisz na adres info@augustyna.pl. Zdjęcie zostanie natychmiast usunięte z sieci i innych nośników. Tutaj natomiast znajdziecie pozostałe zasady wykorzystania naszych zdjęć.


Początek strony

Strona główna