Zapraszamy na wczasy !Augustyna donosi

OW AUGUSTYNA - Jastarnia | Willa AUGUSTYNA - Jastarnia | OW ŻEGLARZ - Jastrzębia Góra
Rezerwacja | Cennik | Dojazd | O Półwyspie | O nas | Sznurki | Teneryfa | Księga Gości
Widok na morze | Pogoda | FAQ | DVD | FotoGaleria | Donosy | Pomoc | Kontakt

***** Donosy prosto z plaży w Jastarni *****

Donosy pochodzą z plaży przed OW Augustyna w Jastarni.
Wiadomości z poprzednich lat znajdziecie w archiwum.
Donosy sponsoruje Apartament La Perla w El Medano.




Znajdź nas na:

Facebook:
Facebook - Augustyna.pl

Youtube:
Youtube - Kanał Augustyna.pl


Vimeo:
VIMEO - Kanał Augustyna.pl i SurfMedano.com

Donos z dnia 30-11-2009, a dokładniej z godziny 07:31
Powoli kończy się ciepły i wilgotny listopad, a zaczyna się grudzień, który zdaje się, że zamierza być suchszy, ale i chłodniejszy, a nawet z czasem mroźny i zimowy. Pożyjemy i zobaczymy jak naprawdę będzie , a póki co można sobie na ten lub inny temat powróżyć...;-)

Donos z dnia 27-11-2009, a dokładniej z godziny 07:43
Raz trochę słońca, raz trochę deszczu, ale najczęściej szare chmury i poranna mgła - oto listopadowa rzeczywistość. Dziś nie będzie inaczej. Kolejna zatoka niżowa z frontem atmosferycznym i opadami deszczu wkroczy rano od północnego zachodu nad teren Polski. A na Półwyspie ciągle bez zmian. Nie żeby nam się jakoś do zmian spieszyło (jesteśmy tu dobrze zaszyci i jest nam dobrze), ale kolejny tydzień można podsumować tylko jednym obrazkiem - było, jest i będzie mglisto, wilgotno, szaro, buro, wietrznie i... stosunkowo ciepło, a zimy jak nie było, tak nie ma i na razie nie będzie. Oczywiście zdarzają się rozpogodzenia (ot, choćby teraz), ale generalnie słoneczka za dużo niestety nie widzimy. No cóż, ciepłe papcie, dobra książka i da się ten weekend przeżyć, a nawet wyjść na spacer z Jastarni do Kuźnicy, którą dziś się zajmiemy.

Starszy referent dla spraw turystyki w Ministerstwie Robót Publicznych, czyli Pan Mieczysław Orłowicz w swoim "Ilustrowanym Przewodniku Po Województwie Pomorskiem" (Lwów 1924) tak pisze o Kuźnicy:
Kuźnica znaną też jest pod niemiecką nazwą Kusfeld (ta nazwa też używana jest do dziś w dialekcie kaszubskim - przyp. red.). Zajmuje ona 244 ha powierzchni, ma 98 domów i 451 mieszkańców. Od strony Chałup zachowały się dwie ładne podcieniowe chaty. Dobra gospoda, plaża wygodna dla kąpieli morskich. Za czasów polskich wzrasta Kuźnica szybko jako letnisko nadmorskie. Podczas gdy za niemieckich czasów nikt tu nie przyjeżdżał w r. 1920 bawiło 23 gości, w r. 1921 114 gości, w r. 1922 322 gości, zaś w roku 1923 475 gości (sic!). W projekcie budowa hotelu. Mieszkania są do wynajęcia w chatach kaszubskich, których właściciele ustępują izby gościom, a sami zamieszkują w stajni lub na strychu (sic!). Ponadto jest trzy gospody: Julii Budziszowej, Matyldy Kąkolowej i Aleksandra Kąkola. Wiele domów murowanych, wewnątrz czysto utrzymanych.

Dziś w Kuźnicy nadal jest mniej więcej 100 domów i 500 stałych mieszkańców, i nadal jest to typowo rybacka osada zmieniająca się latem w miejscowość typowo turystyczną.
Z Kuźnicą wiążą się liczne ciekawostki. Na przykład niektórzy mieszkańcy Jastarni twierdzą, że w Kuźnicy (czyli w Kusfelcie) mieszkają Indianie. A to dlatego, że rybacy z Kuźnicy dziwnie wykładają sieci, a jak dziwnie to dziko, a jak dziko to dzicy, a jak dzicy to Indianie.
Kolejna historia jest o Syberii. Tak, tak w Kuźnicy jest prawdziwa Syberia, choć w głębi kraju ta Syberia nazywałaby się pewnie "Kuźnica Kolonia" lub "Kuźnica Wybudowanie", bo jest to po prostu kilka domów oddalonych wyraźnie od reszty Kuźnicy. Legenda mówi, że dawno, dawno temu jeden z rybaków nie mógł pogodzić się z sąsiadami, więc został z niej wygnany i musiał wybudować się poza granicami Kuźnicy. A jak wygnanie to Syberia i tak właśnie podobno powstała kuźnicka Syberia.
Następna ciekawostka polega na tym, że właśnie w Kuźnicy kończą się pale na plaży i dalej w kierunku Jastarni już ich nie ma.
Więcej zdjęć z Kuźnicy znajdziecie w naszej KusfeltowejFotoGalerii oraz naszej KatastrofalnejFotoGalerii. Zapraszamy! Podobno warto!

Donos z dnia 25-11-2009, a dokładniej z godziny 08:00
Ciągle bez zmian: stosunkowo ciepło i wietrznie, ale pochmurno i wilgotno zarówno nad zatoką, jak i od strony pełnego morza. Jednak bez względu na to czy teraz jest brzydko czy ładnie na dworze, to mamy właściwy czas, aby zadbać o nadmorskie wydmy wzmacniając je chocby poprzez nasadzanie traw. Stosuje się do tego najczęściej Piaskownicę zwyczajną (Ammophila arenaria), która posiada bardzo długie korzenie zakotwiczające ją w podłożu. I właśnie dzięki takiemu rozbudowanemu systemowi korzeniowemu jest rośliną stabilizującą ruchome piaski.

Donos z dnia 24-11-2009, a dokładniej z godziny 08:02
Zachodni wiatr zacina deszczem z siłą 5-6 stopni w skali Beauforta, niebo pochmurne, ale nadal ciepło, dzięki importowi powietrza wprost z Atlantyku, choć i tak wyjść na dwór się nie chce. Można za to pouczyć się języka kaszubskiego, choćby z tych mini-rozmówek.

Donos z dnia 21-11-2009, a dokładniej z godziny 15:40
Sobota minęła nam spokojnie. Było pogodnie, trochę wiało, więc się pływało. Później wiatr ucichł, więc się jeździło i w takich romantycznych okolicznościach przyrody sobota nam się niemal skończyła.

Donos z dnia 20-11-2009, a dokładniej z godziny 06:57
  Kolejny tydzień można podsumować tylko jednym obrazkiem - było mglisto, wilgotno, szaro, buro i... stosunkowo ciepło. Na szczęście, tak jak tydzień temu, tak i tym razem piątek będzie znacznie pogodniejszy, wręcz słoneczny. Podobna aura w sobotę i dopiero niedziela okaże się mgliście pochmurna, ale nadal bez opadów. Ciągle stosunkowo ciepło - to już niemal grudzień za pasem, a tu temperatury powyżej +10C i nie wcale nie chcą spadać. Zimy jak dotąd na Półwyspie jeszcze tej jesieni nie było i jakoś nie zapowiada się w najbliższym czasie. Natomiast ciągle zapowiada się wiatr i zimnolubni windsurferzy mogą go wykorzystać ( w tym zdaniu akcent jest położony na słowo "zimnolubni"). A poza tym...? A poza tym na naszym wąskim pasku piasku jest bez zmian - cicho, spokojnie, pusto. Pozostał już tylko najtwardszy półwyspowy ludek, czyli sami Kaszubi.
I to właśnie nimi dziś się zajmiemy.

Kaszubi (Kaszëbi) to zachodniosłowiańska grupa etniczna wywodząca się w prostej linii od Pomorzan. Zamieszkuje Pomorze Gdańskie i wschodnią część Pomorza Zachodniego. Pierwszy raz nazwa określająca plemię kaszubskie wystąpiła 19 marca 1238 w dokumencie wystawionym przez papieża Grzegorza IX w tytule książąt zachodniopomorskich dux Slavorum et Cassubia. Obecnie Kaszubi zamieszkują w powiatach województwa pomorskiego: puckim, wejherowskim, kartuskim, lęborskim, bytowskim, kościerskim, północnej części chojnickiego oraz wschodniej części słupskiego. W powiecie lęborskim, bytowskim i słupskim osadnictwo to ma w przeważającej mierze charakter wtórny - po II wojnie światowej Kaszubi zasiedlili tereny swojego pierwotnego osadnictwa po wysiedleniu stamtąd ludności niemieckiej przez władze PRL.
Kaszubi stanowią typową ludność pogranicza, która w ciągu wielu wieków żyła na terytorium zmieniającym przynależność państwową. Wielu z nich uległo germanizacji lub polonizacji, proces ten miał charakter przymusowy lub naturalny. W Narodowym Spisie Powszechnym Ludności z roku 2002 tylko około 5 tysięcy obywateli polskich zadeklarowało narodowość kaszubską. Jest to ok. 1% całej społeczności kaszubskiej. Rzeczpospolita Polska nie uznaje tych deklaracji za wiążące (podobnie w przypadku Ślązaków), stąd Kaszubi nie znaleźli się na oficjalnej liście mniejszości narodowych sporządzonej przez MSWiA.
Z powodu odmienności językowej oraz przywiązania do religii rzymskokatolickiej, które powodowało niechęć Kaszubów do idei komunizmu, byli oni posądzani o separatyzm, tj. chęć oderwania od Polski części jej terytorium. Oskarżenia te nie miały pokrycia w rzeczywistości, ale w okresie PRL służyły antagonizowaniu Kaszubów z pozostałą ludnością Polski i przybierały na sile w okresie kolejnych kryzysów politycznych, np. w 1968 i 1970. Współcześnie nawet najbardziej radykalny nurt w ruchu kaszubskim - narodowy - nie kwestionuje historycznych związków Kaszubów z Polską (choć wielu miało dziadka w Wermachcie, bo zaciąg tam był przymusowy dla Kaszubów, a odmowa kończyła się rozstrzelaniem), zaś swoje postulaty ogranicza do troski o rozwój ojczystego języka, kultury oraz dbałości o własną tradycję historyczną.
Tu dochodzimy do najważniejszej obecnie części kultury kaszubskiej, czyli języka. Język kaszubski to język z grupy zachodniosłowiańskiej języków słowiańskich, którym posługuje się w Polsce na co dzień ponad 50 tys. Kaszubów. O odrębnym języku można mówić już w wieku XIV. Za najstarsze druki kaszubskie uważane są Duchowne Piesnie Dra Marcina Luthera i inszich naboznich męzow Szymona Krofeya z roku 1586, jak i z roku 1643 Michała Pontanusa Mały Catechism Niemiecko Wándalski abo Slowięski.
Obecnie w Polsce istnieje kilkadziesiąt szkół, w których dzieci uczą się kaszubskiego. Od 2005 roku istnieje możliwość zdawania z niego egzaminu maturalnego. W języku kaszubskim wydawane są książki i czasopisma, emitowane są regionalne programy radiowe i telewizyjne. Według ustawy z dnia 6 stycznia 2005 r. o mniejszościach narodowych i etnicznych oraz o języku regionalnym, istnieje możliwość używania przed organami gminy języka kaszubskiego jako języka pomocniczego i na przykład w Jastarni mamy dlatego dwujęzyczne nazwy ulic.
Wyróżnia się 4 zespoły dialektalne kaszubszczyzny, w ramach których występuje około 50 gwar:
# Dialekt północny (powiat pucki i północna część wejherowskiego)
# Dialekt środkowy (południowa część pow. wejherowskiego i powiat kartuski)
# Dialekt południowo-wschodni (tereny na południe od Kościerzyny)
# Dialekt południowo-zachodni (okolice Borzyszków i Brzeźna Szlacheckiego w pow. chojnickim).
Nawet na samym Półwyspie Helskim słychać wyraźną różnicę pomiędzy rybacką gwarą np. w Jastarni a tą z Kuźnicy czy Chałup, nie mówiąc o niemal "zupełnie innym" języku rolników z okolic Kartuz. Między innymi dlatego na Półwyspie twierdzi się, że Kaszubi są do Władysławowa, dalej to już tylko Górale...;-)

Donos z dnia 19-11-2009, a dokładniej z godziny 06:54
Noc minęła nam na wsłuchiwaniu się w odgłosy zachodnich 7 Bf i porywów 9 Bf. Jedno jest pewne - meteopaci sobie dziś nie pospali. Pocieszające jest zaś to, że im jaśniej, tym mniej wiatru.

Donos z dnia 18-11-2009, a dokładniej z godziny 18:14
Niewielki, ale głęboki niż znad niż o ciśnieniu 980 hPa błyskawicznie leci przez południowy Bałtyk nad Łotwę. Niesie on ze sobą deszcz oraz sztormowy wiatr o sile 10 stopni Beauforta (w porywach 11 Bf). Nas ten niż tylko "muśnie", choć to muśnięcie będzie miało siłę 7 Bf, a w porywach 8 Bf. Na szczęście tak wiać będzie tylko w nocy i już jutro rano będzie po wietrze, a kierunek zachodni nie powinien spowodować cofki, jak to było miesiąc temu. Poza tym okolice nasz region zdążył się już przystosować do silnych wiatrów. W końcu walczymy z nimi od 5.000 lat (i co chyba jeszcze ciekawsze, od 5.000 sezonów ;-).

Może nie wszyscy wiedzą, ale w okolicach Rzucewa kilka lat temu odnaleziono osadę łowców fok pochodzącą właśnie sprzed około 5.000 lat. Okazuje się, że protoplaści Kaszubów należą do tak zwanej neolitycznej kultury rzucewskiej (sami Kaszubi są tutaj obecni dopiero od około XIII wieku i przywędrowali w okolice Gdańska z Pomorza Zachodniego). Ludność kultury rzucewskiej zamieszkiwała nad brzegiem morza i zajmowała się głównie gospodarką morską. Polowano na obficie wówczas występujące na tym terenie foki grenlandzkie i szare. Urządzano także połowy morświnów. Łowiono duże ilości ryb - sumy, sandacze, szczupaki, karasie, liny, jesiotry i leszcze. Polowano na tury, jelenie, sarny, niedźwiedzie, wilki i bobry. Hodowano bydło, konie, kozy i psy. Osady budowano na wybrzeżu Bałtyku (od Helu do ujścia Niemna). Domy, nieraz kilkurodzinne, budowane były na tarasach na zboczach nadbrzeżnych. Stwierdzono słupową konstrukcję domów budowanych na planie prostokąta w Rzucewie (5x10m) oraz w Suchaczu k. Elbląga (8-12x4-5m). Stwierdzono ciekawą konstrukcję ścian: przestrzeń pomiędzy dwoma rzędami pali wypełniano faszyną i ziemią.
Do wyrobu narzędzi używane były kamień, krzemień, rogi i kości. Używano zarówno narzutowego krzemienia bałtyckiego (o słabej łupliwości) jak i lepszego surowca nadbużańskiego. Zbierano także bursztyn służący do wyrobu ozdób.
Groby wykryto w obrębie osad w Rzucewie, Tolkmicku i Suchaczu. Zmarłych czasami chowano w obrębie domostw. Nie stwierdzono typowego układu zwłok w grobach poza osadami. Spotyka się groby z pochówkami w pozycji skurczonej na prawym i lewym boku bez wyraźnej orientacji. Wyposażenie grobów bardzo ubogie: wyroby krzemienne, rzadziej kościane, brak ceramiki. W grobach występują ozdoby z bursztynu.

Donos z dnia 18-11-2009, a dokładniej z godziny 07:55
Kto tej nocy miał szczęście i bezchmurne niebo, ten miał piękne widoki, a kto miał chmury, ten je dalej ma...;-)

Donos z dnia 17-11-2009, a dokładniej z godziny 12:26
Za oknem w dalszym ciągu bez zmian - było, jest i będzie pochmurno i wilgotno, choć zarazem stosunkowo ciepło. Dopiero koło północy może się trochę wypogodzić, co jest o tyle istotne, ze dziś w nocy są największe szanse na zobaczenie Leonidów, czyli meteorów powstałych z resztek warkocza komety Tempel-Tuttle. Radiant roju, czyli obszar nieba z którego będą wylatywać meteory, jest w konstelacji Lwa, która z kolei będzie widoczna trochę poniżej i na wschód od łatwego do zlokalizowania z powodu swej jasności Marsa. Księżyc jest tuż po nowiu, więc jego światło nie będzie przeszkadzało w obserwacjach. Pozostaje tylko kwestia zachmurzenia... no cóż, w każdym razie jest szansa na zobaczenie "deszczu setek spadających gwiazd", a co za tym idzie, na spełnienie setek życzeń...

Donos z dnia 16-11-2009, a dokładniej z godziny 08:00
Poniedziałkowy poranek jest przede wszystkim mglisty, a dopiero potem wilgotny i stosunkowo ciepły. I właśnie chyba z powodu tej mgły (ale w umyśle) w poprzednim donosie zabrakło informacji, gdzie należy szukać Św. Rozalii . Otóż kapliczka ta znajduje się na nomen omen Placu Świętej Rozalii w Jastarni, który z kolei znajduje się w kwadracie ulic: Jana z Kolna, Floriana Ceynowy i Rybackiej, czyli dokładnie tutaj.

Donos z dnia 15-11-2009, a dokładniej z godziny 17:27
Dziś w Jastarni nadal rządziła jesień, ale po południu, gdy przestało mżyć, można było wybrać się na spacer, a po drodze odwiedzić Św. Rozalię, która jest specjalistką od epidemii. Ta specjalizacja jest ostatnio po linii i na czasie ze względu na tzw. okres grypowy, który w tym roku dodatkowo jakoś tak po świńsku pachnie, przynajmniej jak się ogląda za dużo telewizji...;-)
No ale wróćmy do naszej Św. Rozalii, bo dzień ma się ku końcowi. Otóż 300 lat temu w latach 1709-1711 na Wybrzeżu panowała epidemia dżumy, która zbierała obfite żniwo. Wtedy to pojawił się w Jastarni ksiądz, który nie tylko niósł duchową pociechę, ale również pomagał materialnie i doradzał ludziom jak walczyć z chorobą na co dzień. W miejscu, gdzie ten ksiądz spowiadał wdzięczni mieszkańcy postawili figurkę Św. Rozalii z Palermo, pod której opiekę w czasach zarazy zalecał oddawać się nasz duchowny. Kapliczka stoi do dziś, a w lecie wokół niej odbywają się popołudniowe niedzielne Msze Święte. Nie wiadomo czy paciorek zmówiony przy tej kapliczce na pewno na grypę pomoże, ale na pewno nie zaszkodzi...

Donos z dnia 14-11-2009, a dokładniej z godziny 17:03
Na ulicach pusto zarówno w dzień, jak i w nocy, dookoła jesień w swej typowo listopadowej formie, czyli z przewagą barw wilgotnych i szaro-burych. Na plaży podobnie, a w lesie tym bardziej. Taki to jesienny spleen...

Donos z dnia 14-11-2009, a dokładniej z godziny 08:32
Teoretycznie niepogodny, a w praktyce przepiękny piątek 13-go już za nami, a przed nami teoretycznie cudowna, a w praktyce szaro-buro-wilgotna sobota. I jak tu wierzyć w przesądy związane z piątkiem, który jest trzynastym dniem miesiąca...

Donos z dnia 13-11-2009, a dokładniej z godziny 06:49
Dziś nad Polską utworzy się obszar podwyższonego ciśnienia
zwany wałem wyżowym, który połączy wyż znad Morza Śródziemnego oraz wyż znad Skandynawii. To przyniesie chwilową poprawę pogody, jednak już po popołudniu od zachodu będzie nasuwać się kolejna zatoka niżowa z frontem atmosferycznym związana z rozległym niżem znad Atlantyku.

Mijający tydzień zupełnie nie przypominał swego pogodnego poprzednika. Można go za to podsumować tylko jednym obrazkiem, bo non-stop było mglisto, wilgotno, szaro, buro i... ciepło. Na szczęście już wczoraj po południu coś drgnęło i dziś takie utrzymywanie się przez długi czas gęstych mgieł oraz niskich chmur warstwowych nam nie grozi. Niestety jutro znów zacznie, a w niedzielę w dodatku popada, czyli wychodzi na to, że najszczęśliwszym dniem w tym tygodniu jest piątek i to piątek, który jest trzynastym dniem miesiąca. Ponieważ zima nam na razie nie grozi, a o bieżącej aurze nie ma za bardzo co pisać, więc przypomnijmy sobie jak to z tym piątkiem 13-go bywało.

Otóż nie jest tak źle jakby się niektórym mogło wydawać. Dawno temu ta data uznawana była za niezwykle szczęśliwą. Ponura sława piątku jako 13-go dnia miesiąca zaczęła się dopiero w 1307 roku. Dokładnie 13 października (a to był piątek właśnie) 1307 roku na rozkaz Filipa IV Pięknego aresztowano wszystkich Templariuszy. Po długotrwałym procesie, trwającym do czerwca 1311 roku, sobór w Vienne zdecydował o kasacie zakonu templariuszy. Jego majątki we Francji zostały skonfiskowane, wielu templariuszy poniosło śmierć na stosie. Zakon Ubogich Rycerzy Świątyni (czyli Templariuszy), który powstał ponad 190 lat wcześniej przestał oficjalnie istnieć. Oficjalnie, bo nieoficjalnie podobno istnieje do dziś i nadal używa swego bajecznego majątku do ingerencji w sprawy doczesne.

Ciekawostką jest fakt, że siedzibą Templariuszy w Jerozolimie był przebudowany na kościół dzisiejszy meczet Al-Aksa. Ale jeszcze ciekawsze jest to, że Wielki Mistrz Zakonu Jakub de Molay oficjalnie załamał się na torturach i napisał list wzywający templariuszy do przyznania się do winy, co było wielkim sukcesem inkwizycji, tym większym, gdyż wielki mistrz był niepiśmienny!
Jednak Jakub de Molay odwołał później swoje zeznania. Jako zatwardziały heretyk został spalony na stosie w marcu 1314 roku, wzywając przed śmiercią na sąd boży Filipa IV, papieża Klemensa V i Wilhelma de Nogaret przed upływem roku. Klątwa sprawdziła się - żaden z tej trójki nie dożył Bożego Narodzenia roku pańskiego 1314. Czyżby coś jednak było na rzeczy w związku z tymi piątkami...

Kolejny problem to czy w każdym roku musi być przynajmniej jeden trzynasty w piątek? Otóż TAK! Musi być przynajmniej jeden piątek trzynastego w roku, ale może się to zdarzyć również dwa lub trzy razy w roku. W bieżącym roku zdarza się to trzy razy. Oprócz tego piątku były jeszcze dwa piątki trzynastego: w lutym i w marcu. W grudniu już takiego piątku nie będzie, ale jakby komu było tego za mało, to informujemy, że w przeciągu kolejnych 400 lat trzynasty dzień miesiąca wypadnie w piątek jakieś 680 razy...

Donos z dnia 11-11-2009, a dokładniej z godziny 19:48
Dzień Niepodległości nie wprowadził żadnych nowych elementów do pogody - było szaro, buro i wilgotno, choć stosunkowo ciepło. Na ulicach pusto, na molo tez tłumów brak.

Donos z dnia 10-11-2009, a dokładniej z godziny 19:52
Kolejny dzień był bez słońca, ale za to z mżawką, czyli listopadowe szarugi mają się dobrze. Nie ma za bardzo pisać o tym, co jest teraz, więc proponujemy mały skok w stare dobre czasy lub, jeśli ktoś woli odrobinkę sensacji, to w trochę mniej stare czasy.

Donos z dnia 09-11-2009, a dokładniej z godziny 21:36
Przez ostatnie trzy dni słońca nie widzieliśmy, a i jakoś nie zapowiada się, żeby się pojawiło w najbliższej przyszłości. Mówi się trudno i chodzi się pustymi ulicami Jastarni i kombinuje o czym tu napisać, ale nic do głowy nie przychodzi...

Donos z dnia 06-11-2009, a dokładniej z godziny 08:59
Dziś Polska nadal pozostaje pomiędzy młotem a kowadłem, czyli na skraju słabnącego niżu znad Morza Północnego i wyżu znad Rosji. Po ustąpieniu porannych mgieł rozpogodzi się na zachodzie kraju. Na wschodzie pochmurno. Bez opadów, tylko początkowo na krańcach wschodnich możliwa słaba mżawka. Wieczorem deszcz pojawi się na Podkarpaciu.

Mijający tydzień przyniósł nam dużo wiatru, ale też wiele świętego spokoju. Nie było więc źle. Teraz też nie będzie, choć jakby nie do końca. Dziś, gdy tylko opadną poranne mgły, zrobi się słonecznie i bardzo miło. Jutro też będzie pogodnie, ale tylko do wieczora, kiedy powinno trochę popadać. Natomiast niedziela nie zapowiada się ani źle, ani dobrze - będzie pochmurno, ale nie będzie padać, a wszystko w granicach +7/+8C w powietrzu i wodzie. Podobnie zapowiada się nadchodzący tydzień, czyli jesiennie, ale znośnie. Zimy w każdym razie jak na razie jeszcze nie widać.
Jednak nie ma się co oszukiwać: na naszym wąskim pasku piasku już na dobre wkroczyliśmy w okres, który co roku opisujemy temi słowami:

W Jastarni praktycznie prawie nie ma żywej duszy na ulicach, chyba że brać pod uwagę nielicznych Kaszubów (gatunek endemiczny, żeruje przede wszystkim wczesnym rankiem, resztę doby spędza przed dziwnym urządzeniem ze szklanym ekranem) lub jeszcze mniej licznych Turystów (z gatunku homo samotnicus i homo spokojnus oraz homo emeryticus - żerują za dnia, resztę doby przesypiają). Tych ostatnich jest teraz tak mało, ze grozi im całkowite wyginiecie. Rozważa się więc ich hodowlę, ale nie wiadomo, czy po wypuszczeniu takich wyhodowanych Turystów na wolność, pozostaliby oni na miejscu, czy też pouciekali, aby wydawać pieniądze gdzie indziej lub co gorsza zadomowili się tu i pobudowali nowe pensjonaty zwiększając i tak ostrą już konkurencję na rynku. Cóż.... aby do wiosny. Będzie wiosna, będzie ciepło i słonecznie, będą nowi Turyści, będą pieniążki, będzie dobrze...;-)

Donos z dnia 05-11-2009, a dokładniej z godziny 12:46
Dzień mamy taki wilgotny, więc zamiast narzekać, że mży, zastanówmy się skąd na naszym wąskim pasku piasku jest woda, a konkretniej słodka woda do picia, bo tej słonej u nas nie brakuje. Właściwie to nie słonej, a słonawej, bo ze względu na niskie zasolenie Bałtyk zalicza się do wód słonawych (mezohalinowych) i określa morzem półsłonym. Średnie zasolenie u nas wynosi ok. 7 ‰, co jest niczym w porównaniu z zasoleniem na przykład Atlantyku (35 ‰), nie mówiąc o Morzu Czerwonym (42 ‰) czy Martwym (276‰!!!). Ale wróćmy na Półwysep Helski.

Otóż dawnymi czasy wodę pitną uzyskiwało się ze zwykłych studni, która wprawdzie mała leciutko słonawy posmaczek, to jednak dawała się pić, choć wg dzisiejszych standardów daleko jej było do doskonałości. Jednak już w roku 1904 (jak donosi niezastąpiony Starszy referent dla spraw turystyki w Ministerstwie Robót Publicznych Pan Mieczysław Orłowicz) wykopano w Helu studnie artezyjską i przekonano się, że górna aluwjalna warstwa piasku sięga do 55 m, później do 99 m. warstwa dyluwjalna, wreszcie w poziomie 106,5 m. zaczyna się warstwa kredowa, w której trafiono na żyłę wody słodkiej, pochodzącej prawdopodobnie ze stałego lądu. Potem w 1931 w pobliżu portu wojennego również w Helu wywiercono pierwszą studnię artezyjską głęboką na 157 m, samoczynnie podnoszącą wodę do 60cm nad poziom terenu. Drugą studnię wywiercono w 1938 r. Pierwsze linie wodociągowe zasilały port wojenny i koszary w "Jantarowej Checzy", a całość sieci wodociągowej (bez podziemnych schronów na hydrofornie) oddano oficjalnie do eksploatacji na kilka tygodni przed wybuchem wojny. I ta to właśnie się zaczęło.

Dziś woda w półwyspowych kranach pochodzi z ujęcia wody w Cetniewie, które zostało wybudowane w 1978, a 1995 wzbogaciło się o stacje uzdatniania. W jego skład wchodzi 7 studni głębinowych, które zaopatrują w wodę Władysławowo, Jastarnię, Juratę, Kuźnicę i Chałupy. Maksymalna wydajność ujęcia wynosi 400 m3/h, a woda spełnia wszelkie normy tak polskie jak i Uni Europejskiej oraz Światowej Organizacji Zdrowia WHO. W czasie sezonu letniego, gdy zużycie wody na Półwyspie rośnie niemal 50-krotnie do systemu dołącza ujęcie wody w Juracie, które umożliwia utrzymanie odpowiedniego ciśnienia wody w Jastarni, Juracie i Kuźnicy. W skład ujęcia wchodzą 2 studnie głębinowe i zestaw filtrów, oraz zbiornik retencyjny o pojemności 1000 m3. Maksymalna wydajność ujęcia wynosi 80 m3/h.

Donos z dnia 05-11-2009, a dokładniej z godziny 07:53
Początek tego tygodnia był mroźno-słoneczno-sucho-wietrzny, a końcówka zaś dla odmiany jest i będzie cieplejszo-pochmurno-wilgotno-wietrzny, ale też damy radę to przetrwać na naszym wąskim pasku piasku...;-)

Donos z dnia 03-11-2009, a dokładniej z godziny 16:05
Jeszcze tylko wieczorny widoczek i ten słonecznie-bezchmurny wtorek już prawie za nami...

Donos z dnia 03-11-2009, a dokładniej z godziny 11:43
Słonko świeci i wiatr wieje, plaże od strony pełnego morza zapraszają na długi spacer, a plaże od strony zatoki z powodu niskiego stanu wody oferują również możliwość zapoznania się z bliska z łodziami rybackimi.

Donos z dnia 03-11-2009, a dokładniej z godziny 07:25
Słońce już wstało, jest przenikliwie zimno (+1C), a południowo-wschodni wiatr nadal sypie piaskiem z siłą 5 Bf i nie zamierza słabnąć. Wręcz przeciwnie, jutro ma być jeszcze silniejszy...

Donos z dnia 02-11-2009, a dokładniej z godziny 12:56
Pogodnie, bardzo zimno (w wodzie +8C, w powietrzu nominalnie +2C, odczuwalnie około -10C) i bardzo wietrznie (SW 6-7 Bf). Zimno nie zimno, ale skoro wieje tak, że piasek żądli w łydki, a słonko wstało, to trzeba zebrać się i iść na wodę. Teraz szybki hals dla rozpoznania siły wiatru, przetaklowanie na zestaw 75 litrów + 3,4 m2 i już można zrobić flakę, poprawić front loopem, wykonać go raz jeszcze one footed i już można iść na uczelnię... A kto ma na uczelni internet, może (w czasie przerwy pomiędzy wykładami oczywiście) popatrzeć na zdjęcia w naszej najnowszej BardzoMroźnoWindsurfingowejFotoGalerii. Zapraszamy! Podobno warto!

Donos z dnia 02-11-2009, a dokładniej z godziny 09:09
A teraz jest mniej więcej tak.

Donos z dnia 02-11-2009, a dokładniej z godziny 07:01
A tak przy okazji, to właśnie wzeszło słońce...

Donos z dnia 02-11-2009, a dokładniej z godziny 06:51
Poniedziałek wita nas zgodnie z obietnicami, czyli jest niemal bezchmurnie, bardzo wietrznie ( SE 5-6 Bf) i przeraźliwie zimno (nominalne +3C na termometrze zmienia się za sprawą w silnego wiatru w odczuwalne -10C). Podobno jaki poniedziałek, taki cały tydzień...;-)

Donos z dnia 01-11-2009, a dokładniej z godziny 15:33
Słonecznie, sennie, dość ciepło i bardzo jesiennie, czyli jednym słowem spokojnie , a nawet święcie spokojnie, bo przecież to dzień Wszystkich Świętych...

Donos z dnia 01-11-2009, a dokładniej z godziny 10:16
Pogodnie, słonecznie, stosunkowo ciepło i niemal bezwietrznie - oto jak wygląda i jak najprawdopodobniej będzie dalej wyglądał pierwszy dzień listopada.

Donos z dnia 01-11-2009, a dokładniej z godziny 07:38
Dziś pierwszy dzień listopada, czyli dzień poświęcony Wszystkim Świętym. Okazuje się, że Wszyscy Święci to nieco ponad 10.000 dusz (ich lista dostępna jest na tej stronie), które zyskały na ziemi i pewnie w niebie (piszę pewnie, bo z nieba nie mamy aktualnych danych) status Świętego. Dopiero drugi dzień listopada to Święto Zmarłych, czyli Dzień Zaduszny.Jest on poświęcony wszystkim innym duszom, czyli co tu dużo ukrywać większości naszych zmarłych krewnych, którzy do świętości potrzebują naszej modlitwy i pomocy. Według wierzeń ludowych przychodzą oni do naszych domów wieczorem 1 listopada. Stąd po wieczornej modlitwie powinno się na noc na pustym stole zostawić trochę chleba i nie palić w piecu, bo duchom ten ogień przeszkadza. Te zwyczaje wywodzą się jeszcze z czasów przed-chrześcijańskich i są nadal bardzo powszechne - to właśnie o nich traktuje lektura szkolna "Dziady" Mickiewicza. Kto nie czytał może przeczytać lub nie, ale na pewno warto uważać w ten weekend na drogach, bo może być naprawdę niebezpiecznie.

Donos z dnia 01-11-2009, a dokładniej z godziny 07:36
Szast-prast łupu-cupu i październik już za nami. Bywało wietrznie, bywało jeszcze wietrzniej i bywało naprawdę bardzo wietrznie, ale bywało też spokojnie, a nawet bardzo spokojnie i bardzo jesiennie, ale teraz mamy już listopad, czyli po październiku pozostały już tylko wspomnienia. Gdyby jednak ktoś chciał wrócić pamięcią do mijającego miesiąca lub miesięcy, a nawet lat, to do dyspozycji zawsze jest nasze ARCHIWUM, gdzie znajdziecie Państwo więcej informacji, o tym jak to drzewiej na naszym wąskim pasku piasku bywało.

Donos z dnia 01-11-2009, a dokładniej z godziny 07:27
Nowy miesiąc, nowe wiadomości. Donosy z poprzednich miesięcy i lat znajdziecie Państwo w naszym przepastnym ARCHIWUM.

=======================================================

Donosy z poprzednich miesięcy znajdziecie Państwo w naszym Archiwum.

Jeśli jakakolwiek fotografia z "Donosów" jest z Twoim udziałem, a z jakichkolwiek powodów jest Ci to nie rękę, napisz na adres info@augustyna.pl. Zdjęcie zostanie natychmiast usunięte z sieci i innych nośników. Tutaj natomiast znajdziecie pozostałe zasady wykorzystania naszych zdjęć.


Początek strony

Strona główna